
#MadeByHuman 🙂
Za nami trzeci tydzień bezpłatnego szkolenia Umiejętności Jutra 3.0 organizowanego przez SGH i Google. Czas na podsumowanie trzeciego tygodnia !
Jeśli nie przeczytaliście mojego poprzedniego wpisu a jesteście ciekawi podsumowania drugiego tygodnia, to serdecznie zapraszam: https://mybeeweb.pl/szkolenie-umiejetnosci-jutra-3-0-bez-cenzury-tydzien-drugi/
Automatyzacja powtarzalnych procesów z wykorzystaniem AI
Nie pamiętam, czy juz o tym pisałam, ale posty na temat Umiejętności Jutra są moim prywatnym testem socjologicznym tzn. piszę je bez wsparcia AI i bez analizy fraz kluczowych oraz stosowania praktyk SEO. Jest to eksperyment mający na celu zbadanie, które z moich postów – czy te człowiecze, czy te mniej człowiecze (bo nawet posty pisane ze wsparciem AI ja sama sprawdzam, edytuję i dopisuję do nich tresci) będa bardziej poczytne. Aktualnie wynik jest ciekawy… ale podam go pod koniec tej serii:)
Wracając do meritum – w tym tygodniu bawiliśmy się automatyzacją i poznawaliśmy pojęcia agentów AI oraz asystentów AI.
Przyznam, że ten tydzień potraktowałam ulgowo, czyli nie przerobiłam wszystkich materiałów bo miałam dość mocne perturbacje na linii: polski przedsiębiorca a urzędy. Chyba powoli wyłania się w tym procesie światełko w tunelu, ale jak to mawiają – oby nie okazało się, że to pędzący pociąg 😉
Przerobiłam więc tylko obowiązkowe materiały o automatyzacji ze szkolenia Umiejętności Jutra 3.0.
Sądzę, że w dużych firmach dobrze zrobiona automatyzacja może być bardzo korzystna i pozwolić zaoszczędzić mnóstwo kosztów. Natomiast nie jest to pojęcie nowe.
Tworzenie workflow, w których systemy ze sobą rozmawiają za pomocą komunikatów w określonym formacie i w który można wbudować decyzje ludzkie pojawiło sie w moim życiu zawodowym już około roku 2001, kiedy to IBM wdrażał w Polkomtelu system MQ Series. To były złote czasy dla mnie 🙂 Grupa programistów z mojej firmy została wysłana na szkolenia z tych narzedzi IBM, ja osobiście na szkolenie z IBM WebSphere Application Server (WAS). Wydawało się – świat stał otworem ! 🙂
Budowaliśmy wtedy również Worflow przy użyciu narzędzi IBM, a przynajmniej próbowaliśmy budować bo chyba nie zakończył się ten projekt wdrożeniem. Nie wiem, bo nie dotrwałam do jego końca z racji pewnych zmian w życiu prywatnym.
Didaskalia: był to projekt międzynarodowy a właściwie Pilot projektu, którego zostałam namaszczona pod-kierownikiem ze strony naszej firmy (taki prawdziwy kierownik był z IBM) W projekcie pojawił się jeden Holender, z dwóch Polaków – i tych rozumiałam, gdy z nimi rozmawiałam. Następnie przyjechało dwóch Anglików, w tym jeden bardzo miły z którym omawialiśmy w kuluarach historię Tudorów – i tych w połowie rozumiałam, przynajmniej te rzeczy , które dotyczyły historii Anglii ;). Następnie – jako że coś tam w tym budowanym Workflow nie zadziałało – przyjechał wysłany na pomoc specjalista ze Stanów Zjednoczonych – już po pierwszym jego pytaniu do mnie – zrozumiałam, że mam kłopoty:)) Nie rozumiałam go ani w ząb. Śpiewny, piękny kowbojski akcent prosto z Ameryki. :)))
Natomiast wracając do automatyzacji procesów. Czym różni się dzisiejsza automatyzacja, o której mowa na szkoleniu od tamtych dawnych, z którymi spotkałam się w roku 2001? W mojej opinii tym, że jest dostępna dla przeciętnego zjadacza chleba, czyli zwykły Kowalski może sobie odpalić Make, Zapier albo inne narzędzie do automatyzacji i coś tam sobie próbować zautomatyzować. Dawniej to były drogie narzędzia i w związku z tym ich dostępność była mocno ograniczona.
Pod kątem dostępności porównałabym to z tym, co ostatnio działo się na rynku tekstylnym. Jakiś czas temu nieliczne kobiety posiadały maszynę do szycia i umiejętność szycia na niej. Dzisiaj mnóstwo kobiet kupuje sobie overlocki, coverlocki, hafciarki a nawet w końcu maszyny przemysłowe i próbuje się nimi bawić, czasem ze świetnymi efektami a czasem wręcz zakładając firmy sprzedające szyte przez właścicielki firmy ubrania.
Tu mamy podobnie – każdy może próbować coś zautomatyzować, jeśli tylko znajdzie sens takiej automatyzacji. Bo w przypadku pracy jednego człowieka, który nie wykonuje powtarzalnych czynnosci – może byś trudno znaleźć miejsce, gdzie można by skorzystać z takich narzędzi.
Dlaczego automatyzacja pojawiła się na szkoleniu z AI? Otóż w workflow możemy wbudować sobie zadania wykonywane przez modele AI. I to pokazuje nam w szkoleniu pan Kamil Stanuch. Swoja drogą – szkolenie jest bardzo fajnie poprowadzone – jasno, klarownie z ciekawymi przykładami.
Agenty, asystenci AI i klony klonów
Drugim poruszanym wątkiem w tym tygodniu szkolenia są agenty i asystenci AI. Moim celem tutaj nie jest streszczanie szkolenia tylko podzielenie się wrażeniami i przemyśleniami. Nie będe więc próbować definiować tych pojęć, co zrobił już na szkoleniu pan Damian Przekop z firmy Google, tylko powiem trochę o mojej filozofii na ten temat.
To się powoli dzieje, automatyczne systemy dostają zadanie i rozbijają je na elementy, szukają rozwiązania, planują, wykonują. Wydaje mi się, że najczęściej aktualnie stosuje się te rozwiązania w programowaniu, budowaniu systemów. Jeszcze nie próbowałam, ale bardzo mnie ten kierunek interesuje – budowa grupy swoich bezpłatnych pracowników:)
Natomiast bardzo ważnym elementem tej układanki jest bezpieczeństwo. Na szkoleniu co pewien czas pojawia się odcinek prowadzony przez Piotra Koniecznego z Niebezpiecznika. I to jest punkt nad którym moim zdaniem trzeba się mocno pochylić, zanim wpuści się te wszystkie modele AI na swoje podwórko:)
A teraz trochę filozofii. Bardzo ciekawe wątki filozoficzne i przemyślenia uczestników kursu pojawiają sie na platformie Discord na grupach utworzonych celem komunikacji uczestników szkolenia.
Pojawiają się takie głosy:
Alek Sander: „Mam podobne refleksje. Więc skoro tak, skoro większość twórców wrzuca sztuczne treści przefiltrowane przez swoje „wiki”, to zaczynam się zastanawiać, po co ja mam to czytać. W dobie darmowych lub tanich LLM-ów mogę stworzyć sobie artykuł na absolutnie każdy temat, o różnym poziomie trudności: od wersji dla 5-latka po poziom profesora specjalisty. Mogę dalej rozmawiać z czatem o tym temacie, rozwijać go, prosić o tłumaczenie trudnych zagadnień prostym językiem, o definicje, wzory matematyczne, rysunki, schematy itd. To trochę taki bardzo mądry kolega albo koleżanka. (…)
Podobnie widzę to na YouTube. Od około dwóch lat jest wysyp kanałów AI: sztuczne głosy, tekst generowany przez LLM, losowe obrazy albo plansze graficzne, fantasy i podobne rzeczy. Powiem Wam, że sam się kiedyś na to nabrałem. Myślałem, że ktoś stworzył coś naprawdę ciekawego. Słuchałem tego sporo: psycho-porady, filozofia, stoicyzm, relacje itd. Dzisiaj mam już tego przesyt i omijam to szerokim łukiem. Wiem, że tej rewolucji nie zatrzymamy. Może warto się jeszcze cieszyć, że istnieją kanały żywe, niefiltrowane przez żadne „wiki”, np. nasze szkolenie. Bo kto wie, może wersja 7 będzie już w pełni botowa „
No właśnie… Nic dodać , nic ująć:) jest coraz więcej treści do czytania, a coraz mniej czytelników 🙂 Bo czy w procesie tworzenia przez człowieka i odbioru tej twórczości przez innych na pewno chodziło o treść czy formę ? Czy może jednak jest to forma kontaktu i nasza pierwotna potrzeba ewolucyjna jako zwierzęcia społecznego?
Ja sądzę, że im bardziej pójdziemy w kierunku tworzenia tresci za nas, czyli w kierunku asystentów głosowych, budowanych z automatu treści i obrazów – tym mocniej w cześci z nas pojawi się potrzeba kontaktu z prawdziwym człowiekiem i pewności, że to nie Ai, automat, maszyna itd.
Acha, ten rozdział o asystentach AI przypomniał mi film „Mulitplicity” z Michaelem Keatonem i Andie MacDowell, na którym się kiedyś popłakałam ze śmiechu. Polecam! Zanim zbudujecie asystenta swojego asystenta AI, obejrzyjcie koniecznie !
Życząc Wam wszystkim prawdziwych, ludzkich odbiorców treści a nie botów 🙂
Olga z MyBeeWeb
